• Wpisów:51
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 08:09
  • Licznik odwiedzin:5 367 / 1448 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W tym roku już 20 sierpnia zużyliśmy zasoby, na których odtworzenie nasza planeta potrzebuje 12 miesięcy. Niszczymy ją w zastraszającym tempie. W efekcie klimat się zmienia, powierzchnia lasów maleje, a zapasy wody pitnej gwałtownie się kurczą. Zaczyna brakować miejsca dla innych gatunków. Ale ziemia być może zna sposób, aby poradzić sobie z ekspansją człowieka.

W następnych wpisach będę pisać o naszej Ziemi, mam nadzieję że się wam spodoba.
 

 
Narwale posiadają jedną z najbardziej widocznych mutacji w świecie zwierząt, spiralnie skręcony ząb rosnący w niespotykany sposób. Zamiast zatrzymać się na długości 10 centymetrów, jak pozostałe, przebija górną wargę i osiąga nawet 3 metry oraz wagę około 10 kilogramów. W średniowieczu zęby narwali były prawdziwym skarbem, sprzedawano je jako broń baśniowych jednorożców oraz lekarstwo na dżumę, za dwudziestokrotność ich wagi w złocie. Funkcje rogu nie są do końca znane. Zakłada się, że ma on zastosowanie w ustalaniu hierarchii między samcami w grupie. Zęby narwali są najprawdopodobniej również narządami zmysłów. Wyposażone w 10.000.000 zakończeń nerwowych są niezwykle wrażliwe na różnorodne sygnały ze środowiska. Narwale z pomocą rogu mogą mierzyć temperaturę i ciśnienie wody oraz jej zasolenie. Być może potrafią nawet zarejestrować chemiczny ślad potencjalnej zdobyczy. Szczególnie istotne dla narwali jest jednak określenie, kiedy i w jaki sposób zmienia się zasolenie wody. Tym samym prawdopodobnie mogą one dowiedzieć się, kiedy woda na powierzchni zaczyna zamarzać i wynurzenie się po oddech jest już niemożliwe.

Partnerki i broń

Dzięki górnemu lewemu siekaczowi przekształconemu w długi kostny róg narwale mogą zaimponować potencjalnym partnerkom w okresie godowym. Jako broń kieł narwala jest jednak nieprzydatny. W razie zagrożenia zwierzęta te nie atakują, lecz zastygają w bezruchu i opadają na dno.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Płetwale błękitne są największymi i najcięższymi stworzeniami, jakie kiedykolwiek zamieszkały naszą planetę. Wyrośnięte zwierzę może osiągnąć długość ponad 30 metrów i wagę przeszło 170 ton. Woda umożliwia mu życie, na lądzie dusiłby się pod własnym ciężarem. W morzu czy w oceanie jest wystarczająco lekki, by przeżyć.

Bob Shadwick

Skąd bierze energię zwierzę, które zużywa 15.000 kilokalorii w ciągu zaledwie 15 minut nurkowania? To pytanie zadał sobie Bob. Z jego badań wynika, że z jedną porcją kryla płetwal błękitny może pochłonąć aż 1,4 miliona kilokalorii. To 90 razy więcej, niż potrzebuje na kwadrans nurkowania.

Pieśni płetwalów błękitnych

Niektóre walenie słyną z wydawania wyjątkowych odgłosów, niemal pieśni. Wytwarzane przez nie dźwięki są niezwykle złożone i harmoniczne

 

 
Wieloryby gładkoskóre stanowią idealną zdobycz, są duże, ociężałe i spokojne. Zamiast zębów posiadają w jamie gębowej fiszbiny, zbudowane z wielu rogowych włosów zbijających się w większe płyty zwisające z podniebienia. Rzadko osiągają prędkość powyżej 5 kilometrów na godzinę. Mimo to drapieżnik, który chciałby zaatakować wieloryba, miałby mocno utrudnione zadanie. Powierzchnię ciała wieloryba gładkoskórego zamieszkuje kilkaset tysięcy pąkli. Skorupiaki te tworzą pancerzyk z wapiennych płytek, który mocno zrasta się ze skórą walenia. Brzegi skorupek są twarde jak kamienie i tak ostre, że nawet ich dotknięcie może skończyć się skaleczeniem. By spowodować śmiertelne rany u przeciwnika, wystarczy, że wieloryb gładkoskóry się o niego otrze. Te giganty nie maja jednak naturalnych wrogów wśród drapieżników. Swoje uzbrojenie wykorzystują głównie w walkach o samicę. Co więcej, wydaje się, że pękle bardziej szkodzą wielorybom, niż pomagają. Mogą bowiem stać się przyczyną infekcji, a na dodatek zwiększają opór wody podczas pływania, zmuszając zwierze do większego wysiłku.
 

 
Kaszaloty to jedyne zwierzęta na świecie, które w trakcie nurkowania potrafią zejść na głębokość nawet3000 metrów i nie wypływać na powierzchnię przez ponad dwie godziny.
To naprawdę spore osiągnięcie. Co więcej, zużywa przy tym bardzo mało energii. Jest to możliwe dzięki specjalnej komorze umieszczonej z przodu głowy, tak zwanym narzędziem sparmacetowym. Wypełniają go 2 tony substancji nazywanej spermacetem lub olbrotem. W temperaturze ciała kaszalota ma ona półpłynną, oleistą konsystencję, ale tężęje pod wpływem zimnej wody wprowadzanej do komory. Gęstość wówczas rośnie i spermacet przybiera konsystencję wosku. Sprawia to, że w początkowej fazie nurkowania kaszalot tonie jak kamień. Stopniowo jednak przepływ krwi głowie zwierzęcia zwiększa się, ogrzewając spermacet i zmniejszając jego gęstość. Wtedy wieloryb wynurza się niczym łódź podwodna. Skonstruowano już pierwsze roboty, które z powodzeniem regulują głębokość zanurzania za pomocą sztucznego spermacetu.

Głowa kaszalota

Głowa kaszalota może mierzyć nawet 6 metrów. Musi bowiem pomieścić nie tylko największy na świecie mózg ważący średnio 8 kilogramów, lecz przede wszystkim zbiornik oleju spermacetowego, wypełniony 2 tonami tej substancji. Masywna głowa wieloryba służy mu czasem jako taran

 

 
Wyrośnięty Humbak waży niemal tyle samo, co mały samolot pasażerski, ponad 30 ton. Taki właśnie ciężar waleń dźwiga gdy wyskakuje nad powierzchnię wody na wysokość ponad 3 metrów. Musi przy tym pokonać nie tylko siłę grawitacji, lecz również opór wody. Taki wyskok wymaga ogromnych nakładów energii. Humbak przeprowadza go dzięki swoim płetwom, ogonowej i piersiowym. Ich łączna długość odpowiada dwóm trzecim długości jego ciała. Umożliwiają one Humbakowi także wykonywanie niezwykłych akrobacji pod wodą. Sekretem tych zdolności są umieszczone na krawędziach płetw piersiowych specjalne guzowate struktury, korygujące pasywny przepływ wody. Pozwalają one waleniowi na swobodne manewrowanie i zwiększają siłę wznoszącą zwierzę w wodzie. Inżynierowie próbują obecnie odtworzyć ten doskonały wynalazek natury. Znajdzie on zastosowanie przy konstruowaniu skrzydeł samolotów, pojazdów podwodnych, a nawet wentylatorów i turbin napędzanych siłą wiatru.

Łowy humbaków

Latem humbak pożera od 1000 do 2500 kilogramów pokarmu dziennie. W trakcie łowów wykorzystuje pewną fizyczną sztuczkę Gdy tylko grupa polujących waleni odkryję ławice ryb, otacza ją. Zwierzęta zacieśniają krąg i wypuszczają pod wodą powietrze w dokładnie odmierzonych porcjach bąbelków. Pęcherzyki powietrza tworzą gęstą sieć szczelnie otaczającą ławicę. Dzięki temu ofiary są unoszone nawet o 45 metrów. Kilka wielorybów podtrzymuje pułapkę, podczas gdy pozostałe jeden po drugim przepływają przez nią i pożywiają się rybami. Strategia ta jest tak skuteczna, że humbaki każdego lata polują w zorganizowanych grupach, pomimo że na co dzień są raczej samotnikami. Humbak wynurza się pośrodku sieci utworzonej z bąbelków powietrza z pyskiem wypełnionym pokarmem. Nadmiar wody usuwa za pomocą fiszbinów, długich, zwisających z podniebienia, keratynowych, włosów, zastępujących zęby. W paszczy pozostaje odcedzona zdobycz.

 

 
Pochłaniają ponad milion kilokalorii na jeden kęs, nurkują lepiej niż łodzie podwodne, polują w wyrafinowany sposób i zadziwiają inżynierów swoimi zdolnościami. Wieloryby to największe ssaki, jakie kiedykolwiek żyły na naszej planecie.

W następnych wpisach będę pisać o wielorybach, będzie ich pięć. Mam nadzieję ż się wam spodobają.
 

 
Piasek ma władze nad czasem nie tylko wtedy, gdy przesypuje się w klepsydrze. Potrafi przemierzać tysiące kilometrów. Toczony przez wiatr piasek określa się mianem eolicznego. Kształtuje on krajobraz niczym szybujący rzeźbiarz. Co sekundę na całym świecie pojawia się około miliarda nowych ziarenek piasku. Piasek przemieszcza się w nieustającym cyklu erozji, transportu i kumulacji. Skład pojedynczego ziarenka jest jak odcisk palca zdradzający miejsce jego pochodzenia. Geolodzy oceniają, że połowa ziarenek pisku na świecie przeszła cały ten cykl sześciokrotnie. Tyle razy każda drobina piasku uczestniczyła w geologicznym procesie zespalania się ziaren, lityfikacji, by ponownie zostać uwolniona ze skały dzięki erozji i poniesiona przez wiatr lub wodę w dalszą podróż. Wszystko po to, by raz jeszcze utworzyć, warstwa po warstwie, ogromne formacje skalne, piaskowce. Z czasem zmieniają się one w osobliwe posągi, które można spotkać między innymi na Szczelińcu, w Błędnych Skałach, czeskim Skalnym Mieście czy Dolinie Pomników w Stanach Zjednoczonych, która niegdyś była płaskowyżem, dziś zaś służy z tło w westernach.

Czy pustynia potrafi zatrzymać czas?

Przenieśmy się teraz do Tanzanii. Na terenie Wielkich Rowów Afrykańskich od 10.000 lat żyje lód Hadza. Członkowie tej społeczności od wieków nie zmienili nic w swoim otoczeniu ani w stylu życia. Pustynia we wschodniej Afryce, którą zamieszkują, jest kolebką ludzkości. To tu pojawili się pierwsi przedstawiciele Homo sapiens. Hadza żyją dokładnie tak, jak ich przodkowie, nie uprawiają pól, nie znają kalendarza ani skodyfikowanego prawa. Jako myśliwi i zbieracze żywią się tym, co daje im pustynia. Na tym właśnie polega ich tajemnica. Pustynia daje bowiem bardzo niewiele. Hadza przywykli do tego jak żadne inne plemię, każdy członek tej społeczności posiada garnek do gotowani, naczynie na wodę oraz siekierę. Znajdują dom wszędzie tam, gdzie jest woda i dzika zwierzyna. Poszczególnie klany zamieszkują tereny oddalone od siebie o wiele kilometrów. Z tego powodu Hadza nie znają epidemii. Chociaż współczesny świat zmusza ludzi do nieustannego przystosowywania się do warunków klimatycznych, wynajdowania nowych narzędzi i coraz szybszego tępa życia, ten pierwotny lud myśliwych bez problemu funkcjonuje w 21 wieku, nie zmieniając swoich przyzwyczajeń. Podobno nie można zatrzymać czasu. Chyba że jest się na pustyni.

 

 
Dotąd chyba nikt nie wpadł na pomysł zrobienia tego, co czyni właśnie astrobiolog Chris McKay, z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Na samym środku bezludzia, przy temperaturze powietrza sięgającej 50 stopni Celsjusza Chris „ karmi „ pustynie Atakama.
To miejsce w północnej części Chile określane jest mianem najbardziej suchego na świecie. Amerykański naukowiec nie próbuje bynajmniej tego zmienić. Ma jeden cel, udowodnić, że również w piekielnych warunkach panujących na Atakamie może istnieć życie. Ostatecznie mikroby rozwijają się bez przeszkód w wulkanach, głęboko pod antarktycznym lodem, a nawet, w toksycznych jeziorach. W najsuchszych częściach Atakamy w ciągu roku spada zaledwie 1 mm deszczu. W niektórych punktach Atakamy nigdy nie zanotowano deszczu. Nie oznacz to jednak, że pod kamieniami oraz wśród ziaren pustynnego piasku nie może istnieć życie. Chris próbuje to udowodnić.

Czy pustynie są przyjazne życiu?
Płyn którym Chris karmi Atakamę jest złożona z cukrów i aminokwasów. Znakomicie przyswajają ją wszystkie organizmy, ostatecznie są zbudowane właśnie z tych substancji. Dodatkowo Chris serwuje piaskom Atakamy drugą miksturę, której skład jest lustrzanym odbiciem pierwszej. W tej miksturze łańcuchy białek skręcają się w prawo, podczas gdy w naturze wszelkie aminokwasy są lewoskrętne. Odwrotną konfigurację można sztucznie wytworzyć, ale organizmy natychmiast ją odrzucają. Zatem jeśli w próbce nakarmionej pierwszą miksturą nie zostanie po niej nawet ślad, będzie to oznaczało, że istnieje tam życie. Jeżeli zaś żadna z mikstur nie zostanie wchłonięta, oczywiste będzie, że w tym miejscu nie ma kompletnie niczego. To, co się wydarzyło, zaskoczyło Chrisa. Obie próbki zniknęły. Mogło to oznaczać tylko jedno, zaszła gwałtowna reakcja chemiczna i żadnej mikstury nie pochłoną organizm. Mikstury zostały zniszczone przez glebę w procesie utleniania. To zjawisko niespotykane na naszej planecie. Okazało się, że w samym centrum Atakamy, na obszarze o średnicy 50 kilometrów, życie jest nie tylko niemożliwe, lecz niemile widziane. Pustynie stanowią jedną trzecią powierzchni ziemskich lądów. To nieprzyjazne życiu, ekspansywne obszary, które będą istnieć zawsze. Nie są bynajmniej wrażliwymi ekosystemami, których równowagę mogła by zachwiać nawet minimalna ingerencja zewnętrza. Pustynie przetrwają, ponieważ niczego do tego nie potrzebują. Dzięki temu mają władze nad czasem. Tu cykl powstawania i przemijania często się zatrzymuje. Niekiedy gwałtownie przyspiesza lub niespodziewanie się kończy. Można to zobaczyć na przykładzie ziarenka piasku o średnicy maksymalnie 2 milimetrów. Do dziś jest ono dla naukowców jedną z największych zagadek. Piasek nazywany jest piątym stanem skupienia materii, obok gazu, ciała stałego, cieczy i plazmy. Posiada niezwykłe właściwości. Kiedy człowiek umieścił drobny piasek w szklanym, zwężonym w środkowej części naczyniu, wynalazł genialny przyrząd do odmierzania czasu, klepsydrę. Jej mechanizm działania opiera się na wyjątkowej sile tkwiącej w ziarenkach. Jeśli piasku w klepsydrze jest dużo, w przestrzeni pomiędzy jego ziarenkami formują się wygięte w łuk mosty. Dzięki temu, niczym w gotyckiej katedrze o wysokim, łukowym sklepieniu, siły oddziałujące na piasek rozkładają się równomiernie. Ziarenka znajdujące się na wysokości talii klepsydry ulegają zawsze takiej samej sile nacisku, niezależnie od tego, z jaką się przesypują, jest stała. Umożliwia to precyzyjne odmierzanie czasu.
 

 
Pustynie świata

Pustynie i półpustynie zajmują obecnie 50.000.000 kilometrów kwadratowych, czyli 33% całej powierzchni lądowej naszej planety. Termin „ pustynia ” odnosi się do terenów porośniętych bardzo skromną roślinnością lub w ogóle jej pozbawionych. Sahara, rozciągająca się na ponad 9.000.000 kilometrów, jest największą gorącą pustynią świata, lecz tylko jedna czwarta jej powierzchni jest piaszczysta. Reszta to góry oraz rozległe tereny pokryte żwirem i kamieniami. Największą pustynią piaszczystą jest Ar-Rub al.-Chali, znajdująca się na półwyspie Arabskim 650.000 kilometrów kwadratowych. Z kolei na położonej w centralnej Azji pustyni Gobi temperatury są rekordowo niskie, spadają do -40 stopni Celsjusza. Zimniej jest tylko na pustyniach położonych w strefie polarnej.

Wielki Zielony Mur

Wielkim zagrożeniem dla ludzi jest globalny proces pustynnienia, wywołany przez zmiany klimatu, niszczenie roślinności i erozję gleby. Przez jeden rok wiatry roznoszą po świecie 2-3 miliardy ton pyłu i piasku. Pustynie zajmują około 12% powierzchni Chin. Każdego roku zwiększają swój zasięg o 3600 kilometrów. Z tym problemem zmagają się wszystkie państwa leżące w pobliżu wielkich pustyń. Zdaniem naukowców szanse na powstrzymanie pustynnienia są takie same, jak na zatrzymanie czasu. Wszystkie dotychczasowe próby, polegające głównie na budowie umocnień i wałów, nie przyniosły efektu. Ma się to jednak zmienić z sprawą projektu Wielki Zielony Mur. Jego celem jest utworzenie pasa drzew i krzewów na granicy między pustynią a sawanną, oddzieli on Saharę od położonego na południe od niej Sahelu. Podobną akcje, Wielki Zielony Mur Chiński, prowadzą również Chińczycy, próbując ograniczyć ekspansję pustyni Gobi.

*Pustynia Wielkiej Kotliny
Jest typową pustynią położoną w cieniu opadowym. Zajmuje obszar blisko 0,5 milionów kilometrów i roztacza się na obszarze pomiędzy pasem Sierra Nevada a Górami Skalistymi. Od południa graniczy z pustyniami Mojave i Sonora.
*Pustynia Namib
W południowo-wschodnej Afryce rozciąga się nadbrzeżna pustynia Namib. To prawdopodobnie najstarsza pustynia na świecie. Szacuje się, że powstała nawet 80.000.00 lat temu. Opady występują tu rekordowo rzadko, podobnie jak na położonej w Chile pustyni Atakama. Przyczyną braku deszczu są zimne prądy morskie, uniemożliwiające kondensacje wody. Jednocześnie jednak powodują one, że średnio przez 200 dni w roku pustynia spowita jest mgłą.
*Sahara
Ta największa na świecie pustynia gorąca. Zajmuje obszar niemal równy powierzchni Stanów Zjednoczonych. Znajduje się na terytoriach jedenastu państw. Badania geologiczna wskazały, że nie zawsze była sucha, w ciągu milionów lat na zmianę występowały tu okresy suszy i dużej wilgotności.
*Wielka Pustynia Piaszczysta
Na największej pustyni piaszczystej w zachodniej Australii spada średnio 300 milimetrów deszczu rocznie. W porównaniu do pustyni Atakama to wprawdzie niemało, lecz opady są tu bardzo nieregularne. Długie okresy suszy występują na przemian z wirami pyłowymi i opadami monsunowymi.
*Pustynia Gobi
Pustynia Gobi nazywana jest półpustynią lub stepem pustynnym. Jedynie 3% jej obszaru to wydmy, w większości tworzą ją żwirowo-kamieniste mniejsze pustynie, półpustynie i stepy. Zajmuje powierzchnię niemal 1,3 milionów kilometrów.
 

 
Jak powstają pustynie?

*Pustynie kontynentalne
Leżą w głębi lądu i są odcięte od dostaw wody. Powietrze docierające nad pustynie kontynentalne jest wysuszone, traci wilgoć nad sąsiednimi pasami górskimi ( część Sahary, pustynie w Azji centralnej ).
*Pustynie w cieniu opadowym
Pasma górskie ogradzają pustynie od chmur deszczowych. Deszcze padają po nawietrznej stronie gór, a osuszone powietrze przepływa na ich drugą stronę, gdzie dodatkowo rozgrzewane jest przez słońce ( Takla Makan w Chinach ).
*Pustynie zwrotnikowe
Występują w strefie zwrotnikowej. Powietrze znad równika odpływa do zwrotników, tam opada, nagrzewa się i zawraca, tworząc wiatry nazywane pasatami. Skutek tej cyrkulacji, brak opadów w tym regionie ( Sachara, Wielka Pustynia Wiktorii ).
*Pustynie nadbrzeżne
Położone są na wybrzeżach Afryki ( Namib ) oraz Ameryki Południowej ( Atakama ). Gorące wiatry wiejące od lądu nakładają się na oddziaływanie zimnych prądów morskich. W efekcie wilgotne powietrze nie unosi się i nie zachodzi kondensacja. Zamiast chmur powstaje mgła.
 

 
Jak ziarenka piasku sprawiają, że znikają góry?

Piasek jest cierpliwy. Od przeszło 50.000.000 lat wżera się w skały Doliny Pomników. Wznosząc się niegdyś na wysokość 2100 metrów płaskowyż obecnie sięga niespełna 1800 metrów nad poziom morza. Tam, gdzie najtwardsze skały broniły się przed zniszczeniem, pozostały góry o osobliwych kształtach. Najprawdopodobniej jednak i one za kilka milionów lat zostaną zrównane z ziemią. Nawet najbardziej imponująca formacja skalna nie może się bowiem oprzeć niezwykłej mocy piasku. Powolna erozja i wietrzenie są częścią globalnego cyklu przemian, podczas którego ze starych skał powstają nowe. Piasek kwarcowy odgrywa w tym procesie szczególną rolę. Jest niezwykle odporny, na skali twardości minerałów ma 7 punktów na 10. Niesiony przez wiejący stale w tym samym kierunku wiatr uderza o skały i kształtuje ich powierzchnię, tak samo jak przy piaskowaniu. W trakcie tych kolizji jego ziarenka także się ścierają, przybierając okrągły kształt. Wędrują z wiatrem, wykorzystując doskonale znane nam zjawisko, elektryczność. Amerykańscy fizycy odkryli, że niesione przez wiatr drobiny piasku elektryzują się, zderzając się z podłożem. Powstałe w ten sposób pole elektryczne może być na tyle silne, by wzbić w powietrze inne ziarenka. Wiatr nie jest jednak jednym sposobem przemieszczania piasku. Również morza i rzeki transportują niezliczone ilości osadu i kształtują krajobrazy, takie jak Wielki Kanion czy kanion Antylopy. Ale w porównaniu do wiatru są one mało efektywne. Piasek niesiony przez podmuchy uderza bowiem z 2000 razy większą siłą i wznosi się na większe wysokości.

 

 
Czy na pustyni istnieją wyspy czasu ?

Guelta d’Archei w północno wschodnim Czadzie to jedyna w swoim rodzaju wyspa życia na Saharze. Jest pozostałością po dawno minionych czasach. Największa pustynia na ziemi 10.000 lat temu tętniła życiem. Całą jej powierzchnię pokrywały sawanny, zamieszkiwane przez liczne gatunki dzikich zwierząt. Kwitło również osadnictwo, archeolodzy natrafili na ludzkie ślady między innymi w Gobero w Nigarze. Paleontolodzy odkryli tam największy Saharyjski cmentarz, świadczy o tym, że tereny dzisiejszej pustyni zamieszkiwali niegdyś ludzie. Wszystko zmieniło się około 5000 lat temu. Nastąpiło wtedy przesunięcie strefy oddziaływania monsunów. Zmiany klimatyczne były gwałtowne, Sahara wysychała niemal zupełnie w ciągu nieco ponad 100 lat. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy badali osady piaskowe na atlantyckim wybrzeżu Afryki. Z dawnej zielonej krainy pozostały dziś tylko nieliczne oazy, prawdziwe wyspy czasu na morzu pustyni. Żyją tam świadkowie minionych epok. W Guelta d’Archei na wyżynie Ennedi można spotkać nie tylko wielbłądy, ale i krokodyle nilowe. Przetrwały dzięki podziemnym źródłom słodkiej wody. Jak się bowiem okazało, pod pustynnymi piaskami Afryki kryją się ogromne zasoby czystej wody. Naukowcy szacują ich objętość na 660.000 kilometrów sześciennych, to aż trzydziestokrotnie więcej niż w Bałtyku.


 

 
Czy piasek może zatrzymać zegar ewolucji?

Kiedy 3,5 miliarda lat temu długie łańcuchy białek stopniowo przekształcały się w formy życia, zaczął tykać biologiczny zegar naszej planety, ewolucja. Na całym świecie maleńkie mikroby rozwijały się w większe stworzenia, organizmy pływające w kolejnych epokach przeistaczały w pełzające i biegające. Ale w jednym miejscu, na granicy pustyni Atakamy i Oceanu Spokojnego, czas się zatrzymał. Dwa całkowicie odmienne światy oddziela niewidzialny mur. Pacyfik jest największym oceanem na ziemi. Żyją w nim niezliczone gatunki roślin, zwierząt i organizmów jednokomórkowych. Tworzą rozbudowaną sieć łańcuchów pokarmowych, prawdziwy rajski ogród życia. Po drugiej stronie niewidocznej granicy rozciąga się Atakama, jedno z najmniej przyjaznych życiu i najsuchszych miejsc na świecie. Przyczyną panującego tu niezwykle suchego klimatu jest nietypowe położenie. Atakama powstała, gdy trzy kontynenty, Australia, Antarktyda i Ameryka Południowa, oderwały się od siebie. Zimny Prąd Humboldta, który zaczął wtedy płynąć wzdłuż wybrzeża Ameryki, spowodował skrajne wysuszenie tego obszaru. Dodatkowo wysokie pasma Andów nie pozwalają na napływ wilgotnego powietrza z Amazonii. Z powodu braku opadów piasek nie spływa do oceanu. Atakama trwa więc w niemal niezmienionym stanie od 40.000.000 lat. W jej piaskach kryją się niezliczone bogactwa mineralne, a powietrze jest prawie sterylne. Z tego powodu zegar ewolucji w tym miejscu się zatrzymał.
 

 
Jak pustynia pełni rolę konserwatora zabytków?

Stare egipskie przysłowie mówi „ Wszystko lęka się czasu, lecz czas obawia się piramid”. Daremnie szukać na świecie budowli starszych od monumentalnych grobowców, które wzniesiono 4500 lat temu na piaskach Sahary. Jednak w porównaniu do pustyń, liczących sobie nawet 80.000.000 lat, piramidy są całkiem nowe. Pustynie należą do najstarszych rejonów świata, ale wpływają również na sam czas. Przyspieszają proces erozji pasm górskich, szczyty smagane przez wiatry niosące piasek znikają w niewiarygodnym tempie. Gdy nasza stopa staje na pustyni, sami także przenosimy się w przeszłość. Suche i gorące obszary niczym wehikuł czasu przechowują świadectwa życia sprzed tysięcy lat. Rozkład, niszczenie, gnicie, to, co w innych rejonach świata trwa zaledwie kilka tygodni, na pustyni ciągnie się w nieskończoność. Procesy chemiczne ulegają wyraźnemu spowolnieniu. Jeden z najstarszych zabytków egipskiej architektury, Wielki Sfinks w Gizie, dziś byłby zapewne nieforemną bryłą piaskowca, gdyby nie wędrujące piaski, które wielokrotnie go zasypywały. Po raz pierwszy zdarzyło się to wkrótce po zakończeniu budowy. Pomnik mierzący ponad 70 metrów długości i 20 metrów wysokości został wtedy zakryty po brodę. Niczym góra lodowa, której zaledwie wierzchołek wystaje nad powierzchnię wody, Sfinks chował się pod piaskiem. W ten sposób owiany tajemnicą monument przetrwał ponad cztery tysiące lat.
 

 
Pojedyncze ziarenko piasku zawiera informacje o milionach lat historii naszej planety. Pustynie będą istnieć nawet wtedy, gdy na świecie nie będzie już ludzi ani życia w ogóle. Tam, gdzie teraz rozpościera się pustynia, kiedyś znów może tętnić życie. Naukowcy stopniowo odkrywają tajemnice tych niezwykłych obszarów leżących na pograniczu czasu.

W następnych wpisach będę pisać ciekawostki o pustyniach, mam nadzieję że się wam spodobają.
 

 
Dawka śmiertelna już od 10 jagód.
Wawrzynek wilczełyko z rodziny wawrzynkowatych kwitnie w marcu. Drobne różowe kwiaty są bardzo niepozorne. Latem zastępują je apetycznie wyglądające jaskrawoczerwone jagody. Wszystkie części rośliny są trujące. Zawierają między innymi dafnotoksynę i mezereinę. Zjedzenie ich wywołuje torsje i krwawą biegunkę. Śmierć następuję wskutek zatrzymania krążenia. Już sam kontakt z rośliną, bez spożycia, może spowodować obrzęki i pęcherze na skórze.
 

 
Śmierć na skutek bezdechu po 30 minutach.
Właściwie żadna trucizna nie zabija w równie okrutny sposób, co tojad, zwany też mordownikiem. Wszystkie części rośliny zawierają alkaloid akonitynę, jedna z najsilniejszych substancji o działaniu kardio- i neuro-toksycznym. Zgon następuje wskutek zahamowania oddychania. Ofiary zwykle zachowują świadomość aż do śmierci. Dlatego akonityna długo była popularnym narzędziem zbrodni. Prawdopodobnie tojadem zostali otruci Arystoteles, papież Hadrian 6, a nawet prorok Mahomet.
 

 
Objawy zatrucia po spożyciu około 5 nasion.
Janowiec ciernisty, tak jak złotokap z tej samej rodziny, zawiera śmiercionośny alkaloid, cytyzynę. Działa ona podobnie do nikotyny, pobudza autonomiczny układ nerwowy. W małych ilościach stosuje się ją przy rzucaniu palenia. Jednak większe dawki powodują zatrucie, pojawiają się torsje, paraliż mięśni, zaburzenia krążenia i porażenie oddechu. Na szczęście stężenie cytyzyny w janowcach nie jest duże.
 

 
Już 2 nasiona mogą zabić.
Złotokap z rodziny motylkowatych zawiera cytozynę. Efekty zatrucia to halucynacje, nieregularna praca serca, tachykardia, zatrzymanie oddechu i śmierć. Roślina ta jest szczególnie groźna dla dzieci. Nawet spożycie miodu z pyłku złotokapu może wywołać biegunkę i wymioty.
 

 
Dawka śmiertelna 0,75 grama suszonych liści.
Naparstnica purpurowa z rodziny babkowatych była stosowana w leczeniu chorób serca. Okazało się jednak, że zawiera toksyczne digitaloidy. Trująca jest nawet woda, w której stały kwiaty naparstnicy. Powoduje nudności, biegunkę i zaburzenia wzroku, a następnie nieprawidłowości w pracy serca i śmierć.
 

 
Uprawiany w naszym kraju jako roślina ozdobna żeniszek i jego bliski krewny starzec jakubek < Senecio jacobaea > , zawiera trujące alkaloidy pirolizydynowe. Już niewielkie dawki są szkodliwe dla wątroby, mogą nawet wywołać chorobę nowotworową. Starzec jakubek rozprzestrzenia się na polskich łąkach i polach.
 

 
Śmierć po 3 godzinach.
By uniknąć wojska, niektórzy młodzi mężczyźni przed badaniem lekarskim zażywali ciemiężyce, dając objawy choroby serca. Zawiera ona ponad 200 alkaloidów, w tym protoweratynę i germitetynę, zmniejszające częstotliwości uderzeń serca i obniżające ciśnienie krwi. Obecnie stosuje się ją przy nadciśnieniu, jednak łatwo o pomyłkę przy dawkowaniu. Już 1,5 gramów korzenia Veratrum album może zabić dorosłego. Antidotum stanowi atropina, która sama jest trucizną. Granica między toksyną a lekiem bywa bardzo umowna.
 

 
100% części rośliny zawiera truciznę.
Należąca do paproci orlika pospolita, kryje arsenał wysoce skutecznych trucizn, między innymi tiaminazy niszczące witaminę B w organizmie, rakotwórcze ptakwilozydy oraz saponiny. Broniąc się przed szkodnikami, orlika produkuje również cyjanowodór. Dawniej wykorzystywano ją jako lekarstwo na pasożyty w przewodzie pokarmowym. Obecnie już się jej nie stosuje. U zwierząt wywołuje nowotwory jelit wątroby i układu moczowego. U ludzi stwierdzono większą zapadalność na raka trzustki, żołądka i przełyku. Co ciekawe, do tej pory w wielu kulturach części orlicy były cennym składnikiem pokarmowym
 

 
Nasiona rącznika pospolitego z rodziny wilczomleczowatych zawierają rycynę, równie toksyczną, co gaz bojowy sarin. Hamuje ona biosyntezę białek poprzez wyłączenie rybosomów, co prowadzi do obumierania komórek w całym ciele. Już dwa nasiona mogą spowodować śmierć. Rycyna wywołuje gwałtowne torsje, prowadząc do odwodnienia. To ulubiona trucizna terrorystów. Naukowcy jak dotąd nie znaleźli odtrutki.
 

 
Wystarczy dotknięcie aby doszło do zatrucia.
Barszcze Sosnowskiego i Mentegazziego należące do rodzaju Heracleum z rodziny selerowatych coraz częściej można spotkać w polskich parkach i na łąkach. Te inwazyjne gatunki, które przybyły do nas z Kaukazu, są niebezpieczne dla zdrowa. W ich soku zawarte są furanokumaryny, toksyczne związki, które po zetknięciu ze skórą wystawioną na działanie światła słonecznego powodują oparzenia 2 i 3 stopnia.
 

 
2 trujące substancje.
W starożytności na Sardynii istniał upiorny zwyczaj uśmiercania niedołężnych starców, odurzano ich ziołowym wywarem, a następnie zarzucano ze skał do morza lub bito na śmierć. Trucizna, którą im podawano, wywoływała skurcz mięśni, przez co ich twarze zastygały w przerażającym grymasie tak zwanym sardonicznym uśmiechem.

Giovanni Appendino

Giovanni ustalił, że napój robiono z kropidła szafranowego, z rodziny baldaszkowatych, być może najbardziej trującej rośliny w Europie. Giovanni odkrył w kropidle szafranowym toksyny, poliacetyleny enatotoksynę i dihydroenatotoksynę. Powodują one uszkodzenie centralnego układu nerwowego, blokując receptory dla neuroprzekaźnika, kwasu GABA < gamma-aminomasłowego >. Gdy nie może on działać, mięśnie mocno się kurczą, dlatego po spożyciu wywaru z kropidła na twarzy pojawia się diaboliczny uśmiech.